W odpowiedzi na nasze oczekiwania, biuro zaproponowalo nam wycieczke do Grecji do hotelu Olimpian Bay. Zalezalo nam na: ladnej okolicy, greckiej atmosferze, malej odleglosci…
więcej »
« mniej
miedzy hotelem a plaza, niezlym jedzeniu i dobrym alkoholu. Niestety, rozczarowalismy sie.
Okolica rzeczywiscie cicha i dosyc malownicza, niemniej jednak odnieslismy wrazenie, ze rownie dobrze moglby to byc hotel w Bulgarii, a nawet w Polsce. Rozmawiajac z obslugujaca nas agentka kladlismy szczegolny nacisk na to, by miejscowosc miala "grecki smaczek". Pani zapewnila, ze hotel jest oddalony o pol kilometra od centrum Leptokarii, ktora okreslila jako malownicze, greckie miasteczko. Niestety, Leptokaria (oddalona od hotelu o poltora kilometra) to typowy, betonowy kompleks willowo hotelowy, z dyskotekami, sklepikami oferujacymi lezaki i butikami, i co nalezy podkreslic- we wrzesniu juz swiecacymi pustkami. Miasto wymarle jak podczas epidemii. NIkt nas nie uswiadomil, ze wrzesien w Grecji to juz "po sezonie, wiec po polnocy (np. po powrocie z calodniowej wycieczki) w hotelu nic juz nie zjemy, bo restauracje z centrum nie dowiaza, bo nieczynne". To tyle, jesli chodzi o atmosfere Grecji i folklor.
Plaza rzeczywiscie blisko, ale to i tak nie ma znaczenia, bo kto by chcial klasc sie na piachu wsrod smieci, majac za plecami kontenery i opony samochodowe, kiedy przy samym hotelu znajduje sie calkiem przyzwoity basen (czysty, woda slodka i ciepla, lezaki znosne).
Jedzenie dobre, choc marzylo nam sie bardziej po grecku. Gorzej z napojami.Do wyboru: piwo nalewane z oddzielnego kraniku (za pieniadze polewali z innego, co daje do myslenia), wino, ouzo (czyzby kultowym greckim trunkiem byla woda o zapachu anyzu?) i "cieniutka" brandy. Wszystko podawane przez obsluge z takim dąsem, ze az bylo przykro prosic, by polali. Personel malo pomocny, arogancki, zmęczony i utyskujący. MIejsce dla rodzin z dziećmi lub malo wymagajacych turystow przed lub po wycieczce objazdowej (w przypadku dwutygodniowych wakacji).