Na Sri Lance byłam na przełomie listopada i grudnia 2008 z biura Itaka w hotelu The Palms w Beruwela. Od naszego hotelu na południe przy plaży Beruwela były jeszcze ze 4…
więcej »
« mniej
hotele, m.in. Neptun i Riverina. Jestem zadowolona z wyboru, ponieważ w The Palms obłożenie pokojów było na poziomie może 30-40% (to był początek sezonu) a np. w Neptunie (gdzie było All Inclusive) był tłum ludzi, co widać było wokół basenu. U nas bez względu na porę dnia zawsze były wolne łóżka wokół basenu. Ze względu chyba też na HB w The Palms nie było dzieci. Hotel architektonicznie jest piękny, szczególnie wewnętrzny dziedziniec, restauracja, lobby, pokoje bardzo duże, czyste, codzienna wymiana ręczników i pościeli. Na plaży nie ma łóżek, ponieważ nie są to plaże hotelowe, tylko miejskie. Nie ma też żadnych sportów, baz nurkowych, bananów, spadochronów, itp. Zwykła plaża, na której jest trochę straganów z pamiątkami, kapeluszami i handlarzy obnośnym towarem. Bardzo daleko od brzegu w morze (może 60 m) jest płytko. Fale olbrzymie, potrafiące przesunąć człowieka o 2 m, zerwać z głowy chustke, lub nawet przewrócić. Pływanie jest niebezpieczne ze względu na duże fale, a nie ma żadnych ratowników.
Idąc na południe plażą w stronę Bentoty, mija się obok hotelu The Palms rzekę wpadającą do morza (po deszczach jest szeroka i płytka, jak nie pada kilka dni, to ta rzeka zanika). Przez tą rzekę morze było bure od piasku, a nie błękitne czy zielone jak na pocztówkach. Wzdłuż plaży jest kilka sklepów i knajpek, ale tylko nieliczne otwarte, bo po tsunami, nie wszystko zostało odbudowane. Mija się hotele Neptun, Riverina i chyba hotel Eden Resort Spa, i dochodzi się do dużej rzeki, przy której cumują łodzie zabierające turystów na River Trips. Tej rzeki się nie przejdzie plażą, trzeba cofnąć się do drogi i przejść przez most. Za rzeką zaczyna się Bentota. Na tym fragmencie plaży najbardziej podobał mi się nasz hotel. Zdjęcia mam w domu, a piszę z pracy, mogę przysłać parę zdjęć w poniedziałek. Zdjęcie jakie załączam to widok z naszego pokoju na parterze.
Byliśmy też tuk-tukiem (najtańszy i najwygodniejszy środek poruszania się po okolicy) w Bentocie, żeby zobaczyć miasto i tamtejsze plaże. Plaża jest podobna. Zaczyna się przy hotelu Serendib, który od strony lądu leży obok torów kolejowych, i ciągnie wzdłuż kilku hoteli. Natomiast jak się minie kilka hoteli, zaczyna się przepiękna, jakby dzika plaża, ponieważ nie widać żadnych budynków. Jest tylko jeden bardzo ładny hotel Taj Exotica, który rozważałam przed wyjazdem, ale poszkodowałam pieniędzy. Położony jest super, i warto dopłacić za widok na morze. Załączam zdjęcie z tej plaży, dla mnie najładniejszej, jaką widziałam.
Ponoć najpiękniejsze plaże znajdują się na południu Sri Lanki, nie na zachodzie. Mam na myśli okolice od Galle do Hambantoty, ale nie ma tam ofert z polskich biur, i od lotniska w Colombo, transfer trwałby ok. 5-6 godzin.
Od naszego hotelu w głąb lądu, najbliżej jest do miejscowości Kalutara i w drugą stronę do Beruwela. Mój partner chodził do Kalutara pieszo (ok. 3 km), żeby poznać miejscowe realia. Zawsze miał towarzystwo miejscowych, którzy za pokazanie czegokolweek lub niczego prosili o kilka rupii. Ceny dla turystów są inne niż dla miejscowych w każdym sklepie, a nawet bilety wstępu do zabytków, sierocińca do słoni, itp. Ceny generalnie są podobne do polskich, więc przy ich nędznej pensji rzędu 30 dolarów, nie wiem jak oni sobie tam radzą.
Urlop nam się podobał ze względu na egzotykę. Warany, gekony, wiwiórki, wspaniała przyroda na wyciągnięcie ręki. Pod względem natury - przepiękna wyspa.