Club Serena ***

Turcja > Riwiera Turecka

Ocena hotelu

Ocena hotelu
4.2 (2 opinie)
  • Położenie
    2.7
    • Odległość od plaży 5.0
    • Plaża 1.0
    • Cicha i spokojna okolica 6.0
    • Restauracje w okolicy 1.0
    • Atrakcje w okolicy 1.0
    • Komunikacja 2.0
  • Pokoje
    3.1
    • Wielkość 3.0
    • Standard wyposażenia 5.0
    • Czystość 3.5
    • Łazienka 1.0
  • Wyżywienie
    5.6
    • Ilość i dostępność 6.0
    • Smak i jakość potraw 5.5
    • Różnorodność potraw 6.0
    • Obsługa 5.0
  • Hotel
    3.6
    • Basen 5.0
    • Udogodnienia dla dzieci 3.0
    • Animacje i rozrywka 3.5
    • Sport 2.0
    • Obsługa 4.0
    • Czystość 4.0
  • Jakość / cena
    6.0

Przeznaczenie hotelu (według użytkowników)

  • 100% mniej wymagających klientów
  • 0% inne
  • 0% rodziny z dziećmi

100% oceniających poleca ten hotel

Oferty wakacji

Byłeś w tym hotelu? Dodaj opinię

Opinie (2)

    • Położenie
      2.7
      • Odległość od plaży 5.0
      • Plaża 1.0
      • Cicha i spokojna okolica 6.0
      • Restauracje w okolicy 1.0
      • Atrakcje w okolicy 1.0
      • Komunikacja 2.0
    • Pokoje
      2.8
      • Wielkość 3.0
      • Standard wyposażenia 5.0
      • Czystość 2.0
      • Łazienka 1.0
    • Wyżywienie
      5.5
      • Ilość i dostępność 6.0
      • Smak i jakość potraw 5.0
      • Różnorodność potraw 6.0
      • Obsługa 5.0
    • Hotel
      3.5
      • Basen 5.0
      • Udogodnienia dla dzieci 3.0
      • Animacje i rozrywka 3.0
      • Sport 2.0
      • Obsługa 4.0
      • Czystość 4.0
    • Jakość / cena
      6.0
    4.1

    zgadzam się z poprzednią obszerną opinią.natomiast nie wszystkie pokoje były po remoncie -szczególnie łazienki .wyjazd z hotelu też nie najlepszy- autobus odbierał nas 0… więcej » « mniej 15 a do 9 rano musieliśmy opuścić pokoje i zdjąć opaski AI W związku z tym nie można korzystać z basenów i jedzenia , a wyjazd /Wezyr/ tak naprawdę trwał 6 dni a nie siedem .

    Data i cel wyjazdu:
    lipiec 2009, wypoczynek na plaży, dla rodzin z dziećmi
    Czy poleca ten hotel innym?
    Tak
    Według autora hotel jest przeznaczony dla:
    mniej wymagających klientów
    • Położenie
      6.0
      • Odległość od plaży 0.0
      • Plaża 0.0
      • Cicha i spokojna okolica 6.0
      • Restauracje w okolicy 0.0
      • Atrakcje w okolicy 0.0
      • Komunikacja 0.0
    • Pokoje
      5.0
      • Wielkość 0.0
      • Standard wyposażenia 0.0
      • Czystość 5.0
      • Łazienka 0.0
    • Wyżywienie
      6.0
      • Ilość i dostępność 0.0
      • Smak i jakość potraw 6.0
      • Różnorodność potraw 0.0
      • Obsługa 0.0
    • Hotel
      4.0
      • Basen 0.0
      • Udogodnienia dla dzieci 0.0
      • Animacje i rozrywka 4.0
      • Sport 0.0
      • Obsługa 4.0
      • Czystość 0.0
    • Jakość / cena
      6.0
    5.4

    Club Serena Beach Opis hotelu: Hotel składający się z niskich budynków, recepcja niepozorna, choć sprawiająca dobre wrażenie, można korzystać z darmowego Internetu… więcej » « mniej (wi-fi) w klimatyzowanym pomieszczeniu, napić się drinka (wieczorem), odpocząć na wygodnych kanapach. Teren bardzo zielony, wszędzie palemki, drzewka cytrusowe itd. Dostęp bezpośrednio do plaży (kamienistej), na niej ustawione leżaczki. Na plażę najlepiej wybrać się w specjalnym obuwiu do wody, dotyczy to szczególnie dzieci, gdyż można się pokaleczyć. Leżaki bezpłatne. W pobliżu pomost, należący do innego hotelu, niestety nie można z niego korzystać, wyproszono nas z niego, stoi pan, który pilnuje wejścia. Na terenie hotelu, dwa baseny, jeden ze zjeżdżalnią, drugi z brodzikiem dla dzieci…mnóstwo leżaków z materacami, więc każdy z gości miał swoje miejsce, można było śmiało zostawić ręczniki na cały czas pobytu i nikt ich nie ruszał… podobnie z zabawkami dzieci. Woda czysta, dzieci miały brodzik pod drzewkami, więc woda była przyjemna dla maluchów… Do dyspozycji dzieci był również plac zabaw i Klub Malucha czynny od 10 do 12 oraz 14.30 do 17. Myśmy jednak nie korzystali z niego. Łaźnia: na terenie hotelu była również łaźnia turecka, do której zapraszano gości osobiście. Pani chodziła i przedstawiała ofertę, i tak: za 25 euro lub 35 dolarów można było pójść na dwugodzinną sesję, w skład której wchodził peeling całego ciała, masaż wykonywany przez profesjonalistę, masaż pianą, maseczka na twarz i masaż stóp. Szczególnie polecany przed opalaniem. W pobliżu łaźni znajdował się sklepik z napojami, przekąskami dla dzieci, drobiazgami, zabawkami, czyli wszystkim co niezbędne. Pokoje: pokoje klimatyzowane, z balkonem lub tarasem. Klimatyzacja indywidualna, ale włączała się dopiero po wejściu do pokoju i włożeniu klucza magnetycznego do czytnika. Można było troszeczkę ominąć system i odłączyć kluczyk od karty magnetycznej, która zostawała w czytniku, w ten sposób Klima działała również gdy nie było nas w pomieszczeniu. Należy pamiętać, że woda na całej Riwierze Tureckiej jest ogrzewana za pomocą solarów, więc późnym wieczorem leciała już tylko letnia, co jednak nie przeszkadzało. Pokój był na tyle duży, że mieściło się w nim jedno łóżko małżeńskie i dwa pojedyncze (dostawki) dla dzieciaków. Oprócz tego zabudowana szafa, nocne szafki i biurko, na którym stał telewizor, a w środku biurka była lodówka (w cenie). W szafie znajdował się mały sejf, niestety osobno płatny. Wyposażenie pokoju skromne, ale czyste, podobnie jak łazienka, w której znajdowała się również suszarka do włosów. Restauracja: bardzo duża restauracja główna znajdująca się tuż przy basenie, posiłki w formie szwedzkiego stołu. Dodatkowo bar przy animacjach usytuowany w pobliżu plaży, w którym można było się głównie napić i zjeść podwieczorek. Wyżywienie: W hotelu dostępna jest tylko opcja All Inclusive. Jedzenie bardzo smaczne, duży wybór, przepyszne ciasta, no i arbuzy, każdy znalazł coś dla siebie. Ogromna ilość warzyw, mięso to głównie baranina, kurczak i wyroby z kozy. Z kozy był też nabiał typu: mleko, masło, sery (moje dzieci niestety nie chciały tego jeść). Fantastyczne ryby, nieograniczona ilość napojów. Do każdego posiłku nieograniczona liczba owoców: arbuz, melon, pomarańcza, sałatka owocowa. Alkohole chociaż podawane w małych plastikowych kubeczkach to „nie chrzczone”. Brak serwisu plażowego powoduje ciągłe wycieczki do baru po napoje. Obsługa: Kelnerzy to mili, młodzi chłopcy, pracujący bardzo ciężko, jednak z uśmiechem na twarzy. Wciąż sprzątali stoły, nie było sytuacji, że zalegały brudne naczynia przy gościach. Kucharze dbali o to, by jedzenia nie brakowało. W recepcji pracują również młodzi ludzie, chętni do pomocy, panie sprzątające sympatyczne, choć jak dla mnie niezbyt przykładające się do swojej pracy, pomimo zostawianych im napiwków. Niemniej jednak ręczniki codziennie były zmieniane, a kosze opróżniane. Zresztą wszyscy pracownicy hotelu to niezwykli ludzie, gotowi w każdej chwili pomóc gościom hotelowym. Szczególnie dotyczyło to tych najmłodszych. Turcy kochają dzieci i pokazują to na każdym kroku. Nasze dzieciaki wciąż odczuwały zainteresowanie ze strony miejscowych. Okolica: Na przeciwko hotelu (przejście przez ulicę przejściem podziemnym) znajduje się bazar, na którym możemy kupić praktycznie wszystko co potrzebujemy. Płacić można w euro, dolarach, lirach tureckich i kartami kredytowymi. Najbliższy bankomat jest przy Hotelu Botanik – około kilometra od naszego hotelu w kierunku Alanyi, natomiast kantor znajduje się w Oculcalar Bazar – około 3,5 km od hotelu również w kierunku Alanyi – dojazd dolmuszami (lokalne busiki) za 3 liry tureckie w obie strony. Jeżeli chodzi o płatności, warto mieć przy sobie zarówno liry tureckie, euro, jak i dolary i przy finalizowaniu transakcji porównać cenę w różnych walutach. Na bazarach ceny są w dolarach i nie zawsze przeliczanie na liry tureckie jest dla nas korzystne. Rosjanie: tu potrzebny jest dodatkowy osobny opis… Jest to hotel nastawiony głównie na Rosjan, obsługa hotelowa porozumiewa się głównie w tym języku, nawet aerobic i animacje dla dzieci również prowadzą Rosjanki, oczywiście po rosyjsku. Mają one nawet problem ze zrozumieniem angielskiego, choć w recepcji obsługa mówi w tym języku, zdarza się także, iż można porozumieć się po niemiecku. Chcielibyśmy zaznaczyć, iż do tej pory nasze stosunki z Rosjanami były zerowe, a i specjalnej niechęci również do nich nie czuliśmy; niestety po tych wakacjach nasze zdanie na ich temat zmieniło się diametralnie… niestety, ponieważ wszędzie można było natknąć się na turystów zza wschodniej granicy, większość Turków była nastawiona głównie na zaspokojenie ich potrzeb; gdziekolwiek się nie udaliśmy widzieliśmy opisy towarów w języku rosyjskim… Poza tym czuli się oni niezwykle pewnie, a ich zachowanie wielokrotnie wzbudzało niechęć ze strony nie tylko Polaków (było nas niewielu), ale i Niemców czy Francuzów. Dzieci pozostawione same sobie przeszkadzały innym turystom, wchodziły w konflikty z młodszymi dziećmi. Niejednokrotnie potrzebna była interwencja dorosłych. Jak już wspomniałam animacje dla dzieci były prowadzone w języku rosyjskim, i tak naprawdę tylko dzieci Rosjan z nich korzystały. Było też kilka piosenek w języku niemieckim. Oprócz tego, Rosjanie blokowali odwieczną tradycję – mianowicie targowanie się. Ponieważ nie uznają oni kupowania czegokolwiek w ten sposób, nie targując się nabywają towar za podaną przez Turków cenę (cen nie ma na towarach i tak naprawdę, oni sami patrząc na Ciebie ją ustalają), Polacy pozostają więc bez szans, gdy chcą się targować. Osobiście w miasteczku Side, gdy chcieliśmy dziewczynkom kupić naszyjniki z Okiem Proroka, próbowaliśmy z uśmiechem rozpocząć targ, niestety gdy nie chcieliśmy dać wygórowanej jak na taki towar ceny, sprzedawca wyrwał dzieciom z rąk naszyjniki i kazał nam sobie iść… Byliśmy oburzeni i zgorszeni, bo chociażby w Tunezji taka sytuacja nie zdarzyła się nigdy. Sami rezydenci podkreślają problemy z targiem, choć zachęcają do niego. Z rozmów z innymi turystami wyszło na to, że nie tylko my mieliśmy takie incydenty, choć oczywiście nie należy generalizować i zawsze warto spróbować, a nuż się uda. Turcja: w Turcji byliśmy po raz pierwszy, spróbowaliśmy raki (podobna do ouzo), chałwy (przepyszna), oraz oczywiście fantastycznych owoców zakupionych na bazarze. Temperatury wysokie, ale gdy jesteśmy na to nastawieni, nie powinniśmy narzekać… Szczególnie przy basenie, czy na plaży jest wspaniale, dzieci prawie cały dzień były w wodzie, nasmarowane balsamami wodoodpornymi z faktorem +50 i kapelusikami na główce oraz okularami p/słonecznymi nie zrobiły sobie żadnej krzywdy; nie miały również problemów żołądkowych, czy też problemów dróg moczowych; woda była wciąż badana, a jedzenie świeże. Talerze i sztućce były wyparzane, brało się je jeszcze gorące. My również nie narzekaliśmy na problemy zdrowotne. Proszę się nie bać jechać z małymi dziećmi, nasze dziewczynki (3 i 5 lat) były po raz kolejny na wakacjach w tzw. ciepłych krajach i nic się nie działo. Dzieci było w tym hotelu akurat bardzo dużo, począwszy od niemowlaków, skończywszy na nastolatkach. Dzieci w Turcji są traktowane ulgowo, każdy miejscowy zaczepia małych turystów: moja młodsza córka jasna blondynka o kręconych włosach i błękitnych oczach, była wręcz rozchwytywana, otrzymywała od miejscowych np. owoce… Zresztą hotel położony jest w miejscu bardzo spokojnym, nie ma tam dyskoteki, ani klubów, jest to hotel dla rodzin z dziećmi, osób starszych i tych wszystkich, którym zależy na cichym i spokojnym miejscu. Wezyr i wycieczki fakultatywne: Swoje wakacje spędziliśmy z biurem Wezyr i muszę przyznać, że opieka rezydenta, transfer i zakwaterowanie były bez zarzutu (my lądowaliśmy w Antalyi i sam transfer do hotelu trwał 2,5 godziny). Ważne dla nas było to, abyśmy mogli skontaktować się w razie czego z lekarzem, przy dzieciach taka możliwość musi być… Okazało się, że wystarczy zadzwonić pod podany przez rezydenta numer do pani pracującej z klinice, która mówi po polsku i ona wraz z lekarzem podjeżdża do nas do hotelu. W razie sytuacji krytycznej zabierają chorą osobę do kliniki (byliśmy świadkami takiego zdarzenia i to rzeczywiście działa), jedyny koszt jaki ponosimy to 25 euro, resztę pokrywa nasze ubezpieczenie. Musimy tylko przy wezwaniu lekarza podać numer ubezpieczenia, który otrzymujemy w biurze podróży. Rezydenci zmieniają się i nie podają swoich numerów telefonu, podają natomiast numer komórkowy na tzw. infolinię, czyli do dyżurującego całą dobę rezydenta (przebywa on również w Turcji), który rozwiąże nasz problem. Wycieczki zakupiliśmy tylko dwie, oczywiście ze względu na maluchy. Wykupiliśmy wycieczkę do Pamukkale, oraz na pokaz delfinów. Wycieczka do Pamukkale [134 euro: 2 osoby dorosłe + 2 dzieci do lat 6] rozpoczęła się już o 5.30 rano, pod hotel podjechał autokar i zbieraliśmy po drodze chętnych z innych hoteli. Śniadanie jedliśmy w przydrożnej restauracji, polecanej przez Wezyra, można było tam zakupić śniadanie lub zjeść to, co dał nam hotel w tzw. lanch boxach. Niestety było to niejadalne, restauracja również się nie popisała. Następnie mieliśmy wizytę w fabryce tkanin, która okazała się ogromnym sklepem z ubraniami, bielizną pościelową itd. Podobno najlepsza bawełna pochodzi z Turcji, kupiliśmy tam dzieciom koszulki z flagą Turcji, choć przyznam, że po pierwszym praniu nie farbują (są żywo czerwone) to nie widzę jakoś specjalnej różnicy między innymi ubrankami kupionymi w sklepach z odzieżą dziecięcą. Ceny są zawyżone, za poszewki, które tam kupiłam zapłaciłam więcej niż gdybym je kupiła na przyhotelowym bazarze (pomimo zniżki dla grupy). Niemniej jednak szczególnie obrusy i pościele bardzo ładne… Następnie udaliśmy się na obiad do restauracji (obiad wliczony w cenę wycieczki, napoje nie i tu uwaga: zamówiliśmy 4 małe fanty – dzieci również truliśmy gazowanym, lecz uważaliśmy, że bezpieczniejsze niż skoncentrowane chemiczne napoje, które zostawiały trwałe ślady na twarzy- i zapłaciliśmy 20 lirów tureckich!!!) i stąd już bezpośrednio do Pamukkale (była to godz. 13). Tam obejrzeliśmy wspaniale zachowane Hierapolis i oczywiście wapienne tarasy, a na koniec można było wykąpać się w gorącym basenie Kleopatry (w cenie wycieczki). W drodze powrotnej odwiedziliśmy miejsce, gdzie wyrabiają przedmioty z onyxu i oczywiście wizyta w sklepie ze zniżką, (na bazarze taniej!). Stamtąd kolacja w restauracji (tej samej, gdzie jedliśmy śniadanko – kolacja również niejadalna, a i za toaletę trzeba było zapłacić, w autobusie niestety nie było wc) i powrót do hoteli fantastyczną drogą w górach Taurus! W hotelu byliśmy około godz. 23. Z wycieczki byliśmy zadowoleni, nasze dzieci spały w autobusie, więc nie było problemu. Pamiętać trzeba o kremie z filtrem, wodzie mineralnej i okryciu głowy, poza tym podróż klimatyzowanym autokarem, nie była zbyt męcząca, a i dla dzieci była to niezła atrakcja, mogły chodzić po tarasach na bosaka, choć kłuło i parzyło, dotarły do wody i się w niej taplały. Są też tam miejsca osłonięte od słońca, gdzie można zjeść lody, napić się czegoś, skorzystać z toalety. Na wycieczce było dużo dzieci w różnym wieku i świetnie sobie radziły. Podczas tej wycieczki naszą rezydentką była p. Kasia, która choć miała specyficzne poczucie humoru (czasem denerwujące), bardzo ciekawie opowiadała o kulturze i tradycjach tureckich. Wycieczka do Delfinarium [60 euro: 2 dorosłych (26 euro osoba) + 2 dzieci do 6 lat (4 euro dziecko] – Delfinarium znajduje się blisko naszego hotelu, dla dzieci świetna atrakcja, pokaz fok i delfinów trwający około 40 minut. Można zrobić sobie zdjęcie z delfinem: rodzinne 20 euro! Wrażenie niezapomniane. Dzieciaki zachwycone, jedyny minus to niesamowity upał, choć widownia jest osłonięta i żar nie leje się z góry, można się solidnie spocić. Nam osobiście nie podobała się organizacja tej wycieczki, pomijając fakt, iż czekaliśmy pod hotelem na panią, która zapomniała o wycieczce prawie 40 minut i w końcu nie dotarła (rezydentka nie zważając na nasze protesty, że są tu dzieci i nie można nas tak długo trzymać w autokarze, odparła, że ona musi czekać na każdego, pani się nie zjawiła, nie można było jej znaleźć i dopiero po tak długim okresie wyruszyliśmy dalej). Potem była podobna sytuacja z powrotem, jedna osoba z naszej wycieczki wykupiła pływanie z delfinami (100 euro za pół godziny) i wszyscy czekaliśmy aż ona popływa, przy czym czekaliśmy ponad godzinę z przyczyn niejasnych. Pani rezydentka była niestety osobą, z którą nie można się było porozumieć, a nasze protesty do niej nie docierały, p. Kamila (rezydentka) i jej organizacja pracy sprawiły, że były mało przyjemne sytuacje po rewelacyjnym pokazie. Wycieczka do Side – sami zorganizowaliśmy sobie wycieczkę do tego antycznego miasteczka. Najpierw dolmuszem pojechaliśmy do Manavgatu (około 25 km - 7 lirów dla dwójki dorosłych i 2 dzieci w jedna stronę), stamtąd złapaliśmy busik do Side Antycznego, (około 5 km za 6 lirów!), dotarliśmy do małego uroczego miasteczka. Wszędzie można było odnaleźć pozostałości starożytnej kultury, w rewelacyjnym stanie. Idąc główną ulicą kierujemy się do teatru starożytnego po prawej stronie, po lewej troszeczkę wcześniej jest muzeum. Główna ulica to taki handlowy deptak, którym docieramy do portu, stamtąd kierując się w lewo docieramy do pozostałości po świątyni Apollina (warte obejrzenia!). Ponieważ byliśmy z dziećmi nasz powrót z deptaka odbył się ciuchcią turystyczną do przystanku, dalej busik i dolmusz do hotelu. Przy dworcu w Manavgacie można kupić fantastyczne brzoskwinie!:) To tyle, nie minęła nawet doba od momentu, kiedy wróciliśmy do Polski… choć opis może się wydać chaotyczny chcieliśmy na bieżąco i na świeżo przekazać nasze wrażenia… hotelik polecamy, szczególnie dla rodzin z maluchami…

Rezerwując z nami masz:

  • brak prowizji - ceny jak u organizatora
  • oferta sprawdzonych biur podróży
  • gwarancja najniższej ceny
  • bezpieczne zakupy
  • kompetentni doradcy dostępni 7 dni w tygodniu

Gwarancja najniższej ceny

Newsletter Odpoczne.pl

Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze informacje o ofertach i okazjach, podaj swój adres e-mail:

Ładowanie...
"