Dosc daleko od plazy. Plaza - drobne kamyki, niestety (w drugiej polowie wrzesnia) prawie tyle samo na niej petow co kamieni. Hotelik przyjemny, nieduzy. Ale pokoje tez…
więcej »
« mniej
malutkie (przynajmniej w pawilonach w ogrodzie, nie wiem jak w budynku glownym). jesli uzywa sie dostawki to ciezko sie w niech poruszac. jedzenie w hotelu- codziennie to samo, zarowno na sniadania jak i kolacje (na kolacje tylko jedno danie gorace -serwowane przez kucharza-bylo codziennie inne). Poza tym zawsze te same salatki, te same dodatki, to samo ciasto na deser. Z owocow tylko arbuzy, a raz byl melon (a przeciez o tej porze roku na straganach na rynku pelno roznych: fig, brzoskwin, moreli, sliwek, gruszek, jablek itp.-kupowalismy we wlasnym zakresie, bo przeciez barbarzynstwem byloby nie sprobowac ). Wlasciciele podobno czepiali sie, jak ktos wnosil jedzenie i picie do hotelu (ale rewizji nie robili-wiec jedyna rada jak macie zakupy to schowac do plecaczka, zeby sie nie rzucalo w oczy). Z hotelu dosc blisko na niedzielny bazar. Bezposrednie otoczenie takie sobie: z jednej strony drugi hotel (zdaje sie Taurus, tez w ofercie polskich biur) , z dwoch stron chaszcze, zielsko i ogolny smietnik, z czwartej strony droga (wtedy gruntowa, wiec na szczescie wielkiego ruchu na niej nie bylo). Niedaleko do drogi, ktora jezdza dolmusze do Fethiye. Niedaleko tez do meczetu, co jest uciazliwe zwlaszcza w okresie ramadanu (a tak wlasnie trafilismy)-codziennie o wschodzie slonca budzily mnie bebenki i spiewy z minaretu. Ja to traktowalam jako lokalny "folklor" i spalam dalej, ale uprzedzam tych co spia czujnie i maja problem z zasnieciem po porannej pobudce.